Ułatwienia dostępu

Chatbot zamiast partnera? Nowy trend w relacjach

Relacje z sztuczną inteligencją przestają być scenariuszem z filmu. Jeszcze kilka lat temu historię jak z obrazu Her traktowaliśmy jak ciekawostkę z kina science fiction. Dziś to realne zjawisko społeczne. Na świecie pojawiają się historie osób, które deklarują miłość do wirtualnych partnerów, a nawet organizują symboliczne śluby z postaciami stworzonymi w aplikacjach. Głośno było m.in. o Japonce, która urządziła ceremonię z cyfrowym partnerem wygenerowanym przez AI. Choć taki związek nie ma mocy prawnej, wywołał ogromną dyskusję o granicach technologii i ludzkich emocji.

Psycholog, z którym rozmawialiśmy, podkreśla, że u podstaw takich relacji leżą niezaspokojone potrzeby – bliskości, akceptacji i bycia wysłuchanym. AI jest zawsze dostępna, nie ocenia, odpowiada natychmiast. Dla części osób staje się więc substytutem wsparcia. Problem w tym, że taka relacja jest jednostronna.

O zjawisku mówi również Karol Bielski z kanału OdwórconaLekcja. Zwraca uwagę, że sztuczna inteligencja zawsze wspiera użytkownika i często odpowiada dokładnie tak, jak ten tego oczekuje. To sprawia, że rozmowa wydaje się idealnie dopasowana, a stąd już krok do budowania bliskiej relacji.


Specjalista zwraca uwagę, że w takich sytuacjach szczególnie ważna jest obecność prawdziwych ludzi – rodziny, przyjaciół, partnerów. Bez realnej bliskości łatwo zamknąć się w świecie wirtualnym. Co więcej, część osób w kryzysie może nie szukać już pomocy u terapeuty, bo rolę „powiernika” przejmuje chatbot.

Zapytaliśmy też uczniów. Wielu z nich przyznaje, że korzysta z AI na co dzień – do nauki, szukania informacji czy pisania tekstów. Podkreślają jednak, że nie traktują jej jak partnera czy przyjaciela.

Podobne odpowiedzi usłyszeliśmy od mieszkańców Włocławka. Korzystają z technologii, ale granicę między narzędziem a relacją stawiają jasno.

Eksperci mówią wprost: to nie jest kwestia szaleństwa, ale zmieniającego się świata. Człowiek szuka bliskości tam, gdzie jest ona najłatwiej dostępna. Pytanie tylko, czy wirtualne wsparcie wystarczy na dłuższą metę.