Ułatwienia dostępu

Jak zrobić zdjęcia auta do ogłoszenia. Lista ujęć, którą stosuję przy każdej sesji

Nazywam się Marcin Przybylski i zawodowo fotografuję samochody wystawiane na sprzedaż. Ten tekst to moja robocza lista ujęć, ta sama, według której pracuję u klienta. Możesz ją odtworzyć telefonem w niedzielny poranek.

Zaczynam od zdania, które brzmi banalnie, a jest sednem: każdy przycisk w Twoim aucie kiedyś kosztował dodatkowe pieniądze. Tempomat, podgrzewane fotele, dwustrefowa klimatyzacja, czujniki parkowania. Jeśli tego nie pokażesz, kupujący założy, że masz wersję podstawową, i tak wyceni Twoją ofertę.

Zacznij od pół godziny przygotowań

Umyj auto dokładnie, łącznie z felgami. Odkurz wnętrze i przetrzyj deskę rozdzielczą, bo kurz na czarnym plastiku widać na zdjęciach bardziej niż na żywo. Wyrzuć wszystko z bagażnika i z półki. Na koniec włącz silnik, żeby ekrany i podświetlenie działały, kiedy będziesz fotografował wnętrze.

Ta pół godziny robi większą różnicę niż jakikolwiek sprzęt.

Zdjęcie główne, czyli jedyne, które zobaczy większość ludzi

Ustaw auto pod kątem 45 stopni względem siebie, tak żeby widać było przód i bok. Skręć kierownicę o jeden obrót w prawo, dzięki czemu felga ustawia się płasko do obiektywu i wygląda znacznie lepiej. Fotografuj z wysokości linii szyb, nie z poziomu oczu stojącego człowieka.

To jest kadr, który trafi na listę wyników i zdecyduje, czy ktoś kliknie.

Pełny obrót, osiem ujęć

Teraz obracaj auto zgodnie ze wskazówkami zegara, co 45 stopni, i rób zdjęcie z każdej pozycji: przód pod kątem, bok prawy, tył z prawej, pełen tył, tył z lewej, bok lewy, przód z lewej i pełen przód.

Zwróć uwagę, że to auto się obraca, a nie fotograf biega dookoła. Dzięki temu w każdym kadrze światło pada tak samo i cała seria wygląda spójnie. Galeria złożona z ujęć robionych z różnych stron o różnych porach wygląda na sklejoną z przypadkowych zdjęć.

Osiem ujęć zewnętrznych to absolutne minimum.

Detale, które podnoszą cenę

Skręć koła na maksimum i sfotografuj profil felgi. Potem po kolei:

  • reflektory przednie i tylne, bo LED to inna wartość niż halogen
  • logo marki z przodu i z tyłu
  • oznaczenia silnika i wersji wyposażenia
  • oznaczenie napędu, jeśli auto ma cztery koła napędowe
  • lusterka z kamerami albo czujnikami
  • hak holowniczy, jeśli jest

Każdy z tych elementów kupujący sprawdza, a większość ogłoszeń ich nie pokazuje.

Wnętrze, czyli miejsce, gdzie traci się najwięcej

Usiądź w aucie i fotografuj z perspektywy kierowcy, a nie przez otwarte drzwi z zewnątrz.

Fotele: materiał, regulacja elektryczna, przyciski podgrzewania, wentylacja, pamięć ustawień.

Deska rozdzielcza: zegary z widocznym przebiegiem, ekran komputera pokładowego, włączony system multimedialny, najlepiej z mapą nawigacji na ekranie.

Kierownica: przyciski tempomatu, a jeśli auto ma tempomat adaptacyjny, tym bardziej, bo to zupełnie inny przedział cenowy. Do tego sterowanie radiem i telefonem.

Systemy bezpieczeństwa: czujniki parkowania, kamera cofania pokazana w działaniu na ekranie, kamera dookoła auta, automatyczne światła, czujnik deszczu.

Multimedia: gniazda USB, ładowarka indukcyjna, gniazda dla pasażerów z tyłu.

Bagażnik: otwarty, z widoczną przestrzenią, koło zapasowe albo zestaw naprawczy.

Dlaczego to się opłaca liczyć

Miałem klienta ze Skodą Octavią z 2019 roku, przekonanego, że ma wersję podstawową. Podczas sesji spisaliśmy wyposażenie: tempomat adaptacyjny, kamera cofania, czujniki z przodu i z tyłu, automatyczne światła i wycieraczki, podgrzewane fotele, dwustrefowa klimatyzacja, siedemnastocalowe felgi aluminiowe.

W konfiguratorze te dodatki kosztowały w sumie ponad dziesięć tysięcy złotych. Bez zdjęć żaden kupujący nie miałby o nich pojęcia, a ogłoszenie konkurowałoby ceną z autami bez tego wyposażenia.

Światło i technika

Najlepsza pora to godzina przed zachodem albo godzina po wschodzie słońca. Pochmurny dzień też jest dobry, bo daje równomierne, miękkie światło bez ostrych cieni. Unikaj południowego słońca, które wydobywa każdą rysę, oraz świetlówek w garażu.

Dwie rzeczy, które poprawiają zdjęcia natychmiast, a nic nie kosztują.

Odejdź od auta i użyj zoomu. Fotografowanie z bliska szerokim kadrem zniekształca proporcje, przód robi się nienaturalnie duży. Kilka kroków w tył plus zoom i samochód wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Fotografuj poziomo. Telefon trzymany normalnie, czyli w pionie, daje kadr, który portale ogłoszeniowe rozciągają. Widać wtedy pikselozę, a auto wygląda gorzej, niż jest.

Ile zdjęć dodać

OTOMOTO pozwala dodać czterdzieści, a przeciętne ogłoszenie prywatne ma ich osiem. Za emisję płacisz tak samo, niezależnie od tego, czy wykorzystasz limit.

Zrobienie kompletu czterdziestu ujęć zajmuje mniej więcej trzy kwadranse, licząc razem z przestawianiem auta.

Kiedy zrobisz to sam, a kiedy warto oddać komuś

Jeśli sprzedajesz auto za kilka tysięcy i chcesz się go pozbyć w tydzień, powyższa lista w zupełności wystarczy. Godzina pracy, zero kosztów.

Przy droższym samochodzie rachunek wygląda inaczej. Ludzie, którzy nie mogą sprzedać auta, najczęściej obniżają cenę o dwa tysiące, potem jeszcze raz. Warto najpierw porównać tę kwotę z tym, ile kosztuje sesja zdjęciowa auta na sprzedaż, i sprawdzić, czy problemem nie jest po prostu prezentacja.

Czym to sfotografować

Telefon w zupełności wystarczy do listy powyżej, pod warunkiem że masz dobre światło i fotografujesz poziomo. Jeśli sprzedajesz auta regularnie, na przykład prowadzisz mały komis, warto rozważyć osobny aparat, bo różnica w detalach wnętrza i w słabszym świetle jest wyraźna. Pisałem osobno o tym, jaki aparat sprawdza się w fotografii samochodów w autohandlu.

Wad nie ukrywaj. Zdjęcie rysy buduje zaufanie lepiej niż jej brak, bo kupujący i tak ją zobaczy na oględzinach, tylko wtedy będzie miał argument do negocjacji.

Marcin Przybylski prowadzi motofoto.pl. Od 2016 roku zajmuje się fotografią samochodową i przygotowaniem ogłoszeń sprzedażowych, współpracując z komisami, dealerami i klientami prywatnymi.

-Artykuł sponsorowany